Gliwicka Scena Muzyczna

Napisany przez - 02/02/2021

Na całym świecie nadejście pandemii spowodowało paraliż kultury. Artyści, którzy nigdy nie mieli z górki, stanęli pod wielką wiszącą skałą. Na początku popularne były koncerty online, ale okazało się, że takie wydarzenia nie są w stanie zastąpić prawdziwych emocji, towarzyszących występom na żywo. Ludzie chcą czuć bliskość innych, wpływać na los koncertu, słyszeć dźwięk, komentować, klaskać, krzyczeć – to są rzeczy, których nie jesteśmy w stanie oddać przez Internet. Chodzi też o kwestie finansowe. Brak koncertów dla muzyków, którzy nie mają jeszcze wyrobionej marki, to totalne odcięcie źródła dochodu.

Paweł Szypuła, fot. Jakub Kowalski

Mówi Paweł Szypuła, manager:
Pod względem muzycznym Gliwice nigdy nie były szczególnie zasobne. Nie przypominam sobie zbyt wielu inicjatyw i miejsc otwartych na artystów. Przed pandemią jedynym klubem, w którym grano naprawdę dobrą muzykę na żywo, była Spirala. Koncerty odbywające się w formule boiler room – strzał w dziesiątkę! Do dziś nagrania z występów Erith czy Bass Astrala są regularnie odtwarzane przez internautów. Kiedyś funkcjonował jeszcze Jazz Club czy 4art – tam można było posłuchać jazzu.

Delikatnie zbulwersowany brakiem opcji koncertowych dla młodych zespołów, organizowałem dwa razy w miesiącu koncerty w pubie Dom Alchemika. W ciągu dwóch lat w ramach Muzycznego Eksperymentu zagrały prawie wszystkie lokalne kapele i zawiązało się nowe środowisko muzyczne, niekoniecznie grające na takim poziomie, jak starsi jazzmani, ale mające w sobie niezwykłą energię, pomysły i marzenia.

W ostatnich latach powstało w Gliwicach kilka ciekawych solowych projektów o dużym potencjale. Velveteve, Strzała, Kayetis to artyści, których warto sprawdzić!

Na pewno wiele osób kojarzy też „blondyna z gitarą elektryczną”, grywającego na gliwickim rynku. To Martin Kosiarczyk. Postanowił, że będzie żył z muzyki. Przed koronawirusem grywał w klubach, teraz został mu tylko „street”. Tylko lub aż. W czasach pandemii tylko Martin gra na żywo przed publicznością…

Paweł Szypuła – radiowiec, organizator koncertów, człowiek od lat związany z gliwickim rynkiem muzycznym, menadżer Erith – wokalistki z Gliwic.

ZNANI GLIWICCY WYKONAWCY ESTRADOWI

Stanisław Soyka

Connover, legendarny amerykański krytyk jazzowy, usłyszawszy Soykę, miał powiedzieć: „To najlepiej strzeżony sekret muzyki polskiej”. Soyka należy do najsłynniejszych polskich artystów. Wokalista jazzowy i popowy, pianista, skrzypek, kompozytor, aranżer. Śpiewać zaczął już jako siedmiolatek, w chórze katedralnym w Gliwicach, w którym udzielał się też jego ojciec. Jako 14-latek został kościelnym organistą. Ukończył klasę skrzypiec w liceum muzycznym, potem Wydział Kompozycji i Aranżacji Akademii Muzycznej w Katowicach. Już w czasie studiów nagrywał dla archiwum rozgłośni Polskiego Radia, śpiewając z big-bandem Puls. Debiutował w roku 1979 recitalem muzyki bluesowej i gospel w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Jego płyta Blublula (1981) stała się jazzową płytą roku. Występował na znanych festiwalach jazzowych polskich i zagranicznych, współpracował z czołowymi jazzmanami. Gdy jego kariera się rozwinęła, zrobił zwrot w kierunku popu, potem rocka, a nawet nurtów muzyki poetyckiej i religijnej.

Erith

Martyna Biłogan nie gra zwykłych koncertów. Jej solo acty to elektroniczne show, podczas których wciąga publiczność do swojego kosmicznego świata. Loopuje poszczególne sample, do nich dogrywa instrumenty, śpiewa, a jej znakiem rozpoznawczym jest charakterystyczny taniec i towarzysząca mu gra świateł. To muzyka niesztampowa, choć jednocześnie bardzo przebojowa. Jako laureatka konkursu Firestone – Headliners Of Tomorrow Erith wystąpiła na ostatnim Open’er Festivalu. Ma na koncie ponad sto koncertów klubowych w Polsce i za granicą, m.in. w Berlinie, Lipsku, Pradze, we Lwowie i na Samsara Festival Europe na Węgrzech. Obecnie pracuje nad drugą płytą, a jej debiutancki album Speed of Light uznano za jeden z najciekawszych debiutów na polskiej scenie muzycznej. „Takiej muzyki ze Śląska nie mieliśmy w ostatnich długich latach”, powiedział Piotr Stelmach z Programu Trzeciego Polskiego Radia.

Karo Glazer – Lady Dynamite

Właściwie Karolina Glazer. Aranżerka, producentka i wokalistka jazzowa obdarzona czterooktawowym głosem, śpiewająca we własnym muzycznym języku. Kompozytorka czerpiąca z afrykańskich podziałów rytmicznych oraz skandynawskich pejzaży. Studiowała na słynnym Wydziale Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach, a także architekturę na Politechnice Śląskiej. Po zdobyciu lauru na Międzynarodowych Spotkaniach Jazzowych w Zamościu jej kariera nabrała rozpędu – Karo zaczęła koncertować z czołowymi polskimi jazzmanami. Jej talent dostrzeżono także za granicą: gliwiczanka ma za sobą występy na największych scenach jazzowych w Europie, śpiewała na międzynarodowych festiwalach, koncertowała w Szwecji, Finlandii, Norwegii, Luksemburgu, Francji, Niemczech, Holandii, Austrii, Czechach, na Ukrainie.

Karo Glazer – wokalistka i producentka (Fot. Bite Of Me)

Prawdziwym sukcesem okazała się druga płyta, nagrana w roku 2013 w Nowym Jorku, Monachium, Goteborgu i na Śląsku – Crossings Projekt, na której artystka współpracowała ze znanymi w świecie jazzu nazwiskami. Amerykański magazyn muzyczny „Singer Universe” uznał Glazer za jedną z pięciu najlepiej rokujących wokalistek na świecie, zbiera ona także pochwały z ust polskich gwiazd, jak Urszula Dudziak czy Jan „Ptaszyn” Wróblewski.
Ostatnio pochodząca z Gliwic wokalistka znalazła się w finale International Songwriting Competition, międzynarodowego konkursu dla autorów piosenek, zajmując w swojej kategorii 2. miejsce (rok 2020).

Skorup

Jacek Skorupa, urodzony w Zabrzu, ale mieszkający w Gliwicach raper i producent muzyczny, pracujący jako realizator dźwięku w gliwickim teatrze miejskim. Studiował psychologię na Uniwersytecie Opolskim, gra w futsal. Przygodę z muzyką zaczął jako uczeń liceum przy ul. Kozielskiej. Zafascynowany kulturą hip-hopu, założył zespół Junkers, potem była Eskapada, z którą, samodzielnie, nagrał krążek. Gdy grupa się rozpadła, Skorup rozpoczął karierę solową – jego debiut to płyta Pieśń Wajdeloty. Był także członkiem formacji Autonomia, Kosmos, Wspólny Mianownik i ZiombelKru. Napisał ponad sto utworów i nagrał siedem albumów, w których wyraźnie widać inspirację Gliwicami. W roku 2011 nominowano go do Grand Prix na Yach Film (festiwal polskich wideoklipów).

Wiewiórka na Drzewie

Formacja założona w Gliwicach w 2008 roku, grająca muzykę z pogranicza rocka, ska i reggae. To ona współorganizuje gliwicki koncert Hałas Miasta, podczas którego zbierane są pieniądze na rzecz osób niepełnosprawnych. Wiewiórka na Drzewie to: Michał „Misiek” Chabiński (gitara, wokal), Krzysztof Herman (perkusja, chórki), Szymon „Dave” Szatkowski (bas, chórki), Bartłomiej „Szateq” Szatkowski (gitara solowa), Radosław „Szczypaf” Kuczyński (konga, djembe, przeszkadzajki), Robert „Kosa” Kosiński (puzon, klawisze), Krzysztof „Kyciu” Piłatyk (saksofon), Wojtek Stojek (trąbka). W roku 2016 zespół pokazał się szerszej publiczności na Przystanku Woodstock.

CeZik

Cezary Zenon Nowak. Multiinstrumentalista. Wokalista, kompozytor i aranżer w jednym. Swoją twórczość publikuje na kanale You Tube. Studiował na Wydziale Automatyki, Elektroniki i Informatyki Politechniki Śląskiej. Był gitarzystą w zespole DiM. Popularność zyskał po wykonaniu piosenek „od tyłu”, potem zasłynął jako „król coverów”. Jako jeden z pierwszych polskich muzyków nagrał profesjonalnie samego siebie a cappella w różnych głosach, głosem imitując instrumenty. Skomponował też wideoklip ze zwielokrotnionym sobą. Ogromną popularnością cieszył się jego projekt KlejNuty, w którym miksował wypowiedzi znanych osób i tworzył z nich teledyski. Gdy został ojcem, założył kanał NutkoSfera z edukacyjnymi kompozycjami dla najmłodszych. Ostatnio autor klimatycznej płyty „Ambiwalnięty”

Jurek “Mercedes” Mercik

Obecnie rzeczoznawca majątkowy, ale wciąż niespokojny duchem muzyk i gliwiczanin. Kiedyś w składzie w niezapomnianych formacji Śmierć Kliniczna, R.A.P. czy DiM (Dusza i Mercik), a ostatnio współautor płyty „Shanty reggae party” (odpowiada za nią zespół The Old Paroots). To projekt, w którym rozpędzono i zderzono ze sobą dwa odległe muzyczne światy: szanty i reggae. Obliczenia teoretyczne wskazywały, że po takim uderzeniu powstanie kosmiczny bałagan i… kupa smrodu. Ale udało się. W końcu szanty to pieśni ludzi morza, swoiste narzędzie, bez którego zespołowa praca na żaglowcu byłaby niemożliwa.

Zespół The Old Paroots tworzą m.in. Jurek „Mercedes” Mercik, Jack „DreadDocta” Sapphire i Darek Dusza (Śmierć Kliniczna, R.A.P. DiM).

 


Teraz gramy

Tytuł

Artysta

Background
WordPress Appliance - Powered by TurnKey Linux